Nie znam się ale chyba prawo do własnego zdania

los-reklama

Polska to kraj ekspertów. Najlepszych fachowców z różnych dziedzin – piłka, mechanika, wychowanie dzieci, marketing. Po 11 listopada mamy bardzo wielu ekspertów z zakresie strategii działań policji. Tak to już jest.

O ile śmieję się z tych wszystkowiedzących (albo mniej lub więcej mnie to wkurza) o tyle nie mogę odmówić sobie racji do komentowania reklam. I co więcej – nie mogę odmówić sobie bycia w opozycji do większości specjalistów od reklamy.

Dlaczego?

Po pierwsze, bo jestem klientem do którego taka reklama trafia. I obojętnie czy jestem „targetem” czy nie mieszczę się w grupie docelowej. Skoro ona dociera do mnie, to wywołuje jakieś odczucia względem produktu lub marki. A to wpływa na moje decyzje zakupowe lub na fakt czy będę chciał zapamiętać i przyswoić przekazane informacje. Takim przykładem były 2 różne reklamy „społeczne”.

Po drugie, bo… taką mam ochotę.

O co dokładnie chodzi mi z tą reklamą, poza tym że klasycznie się czepiam.

Reklama składa się (w dużym uproszczeniu) z reklamowanego produktu (marki), treści przekazu oraz kanału dotarcia. Te 3 rzeczy muszą się ze sobą łączyć żeby przekaz był spójny i nie powstał dysonans. Musimy też brać pod uwagę cel reklamy (który w bardzo wielu wypadkach można wyłapać z samej reklamy).

W nosie mam natomiast brief… na który powołują się często specjaliści od reklamy lub social mediów (nie odzywaj się, bo nie znasz briefu). Odbiorca reklamy też nie zna briefu.

Jeżeli któraś z tych 3 składowych zostanie źle dobrana, to może dojść do sytuacji kiedy reklama nie sprzeda (i zmarnowany zostanie budżet) lub co gorsze, zniechęci do zakupu lub do marki.

Czy takie sytuacje się zdarzają? Podobnie jak w przypadku kryzysików w mediach społecznościowych bardzo ciężko jest oszacować wpływ źle dobranych reklam. Ale nie można powiedzieć, że wpływu na sprzedaż nie ma. Na pewno w moim wypadku, źle dobrane reklamy mają dość duży wpływ na marki lub produkty.

Przykłady?

Współpraca reklamowa pomiędzy Orange a blogerką modową MAFFASHION. O tej akcji wypowiedziało się wielu specjalistów. Między innymi byli to Paweł Tkaczyk i Michał Górecki – dwa różne podejścia do tematu i dwie różne oceny sytuacji. Obie bez znajomości briefu :)
Jak dla mnie pomysł zupełnie nie trafiony. Tak samo z realizacją. Najwidoczniej kampania nie była do mnie adresowana ale… dostałem odłamkiem. Widziałem informację o kradzieży telefony, fotki wrzucane przez Maffashion do sieci. A po ujawnieniu kulis… poczułem się po prostu zrobiony w bambuko. Efekt? Nie lubię już owej blogerki (wiem, że jej to lata koło pióra bo czytelnik ze mnie żaden) i mam niesmak w stosunku do Orange (raczej nie będę ich klientem).

Kampania reklamowa PLUSH. Wiem, że marka skierowana jest do osób młodych (to można wyczytać nawet bez briefu) ale akcja reklamowa prowadzona jest szeroko w TV. Też dostałem odłamkiem.


Mimo, że lata swoje mam to i tak korzystam z prepaidów a PLUS postrzegałem jako sieć dla biznesu. Oglądając reklamy czuję… zażenowanie i niesmak. Jakoś nie śmieszy mnie klepanie obcych lasek po tyłkach czy zapijanie się do stanu durnych zakładów. Obecna kampania spowodowała, że odczuwam niesmak w stosunku do PLUSa.

Tak więc… nie jest to tak, że tylko garstka fachowców z briefami ma prawo do komentowania i opiniowania reklam. Reszta to nie sztywniaki z drągiem w dupie. Cała reszta to porostu klienci.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Dzięki za wspomnienie :) Oraz, zgadzam się z Tobą :)

    • http://blog.rafalskarzynski.pl Rafal Skarzynski

      O jeżu… :) Czas świętować :)

  • Pingback: Róbmy fejki – świat będzie lepszy()